Happy New Year

“I would say happy new year but it's not happy;
 it's exactly the same as last year except colder. ”

|



Jestem na tym świecie już dziewiętnaście lat. Co prawda pierwsze cztery moja pamięć skrzętnie rozmyła i zlała w jedną kategorie ciężką do rozgraniczenia tak zwane: czasy niemowlęce. Kolejne siedem zniekształciły delikatnie ubarwiane opowieści rodziny - “jakim to ty byłem grzecznym dzieckiem”. Okres nastoletni ( który z bólem serca kończę ) pamiętam doskonale już w tej oryginalnej postaci, modyfikowanej wyłącznie przez wybujałą wyobraźnie. Dziewiętnaście lat, sześć tysięcy dziewięćset trzydzieści pięć dni - jeśli dobrze liczę - może nie jest to liczba uprawniająca mnie do stwierdzenia, że “trochę już o tym świecie wiem”, ale w moim przypadku wystarczająca by wysnuć jeden wniosek, naiwność ludzka nie zna granic! Od wieków szukamy czegokolwiek na co możemy zrzucić brzemię odpowiedzialności za własne czyny: magiczne drzewo, księżyc w pełni, czy tak jak w tym przypadku jedna noc w roku. 

Każdego 31 grudnia sytuacja wygląda podobnie. Kolorowe fajerwerki zwiastujące coś wielkiego i ludzie świętujący w gronie bliskich przy kieliszku szampana z dumnym niczym hymn, zwrotem na ustach: “oby kolejny rok był lepszy”. Jak na dziecko przystało zadawałem sobie pytanie "Dlaczego?". Z czasem doszedłem do dwóch teorii. Z jednej strony może chodzi o naszą naturalną skłonność do narzekania i ogólnego podsumowywania wszystkiego bardzo prostą, poznaną już w podstawówce metodą - “plus razy minus = minus”. Z drugiej zaś, tradycja i kultura, która wyniosła ten jeden dzień na piedestał, krzesząc dziecinną nadzieją, że jedna noc może zamykać pewien etap życia i wprowadzać człowieka w kolejny.

Co roku przeglądając internet, mimowolnie jesteśmy bombardowani motywacyjnymi nagłówkami, które mają na celu wywrzeć na nas presje i skłonić do zaaplikowania zmian w życiu - bo przecież zmienia się cyferka w dacie. Blogerzy, youtuberzy i inni “erzy” z dokładnością praktycznie co do minuty wymieniają czego dokonali w przeciągu tych 365 dni, ile zarobili, co dostali no i najważniejsze dlaczego oni byli lepsi niż inni. Tylko po co to komu?

W zupełności pochwalam i sam praktykuje swego rodzaju życiowy “remanent” dokonywany raz na jakiś czas towarzyszący ważnym dla nas wydarzeniom, czy zmianom po którym jestem w stanie ocenić i dopracować dotychczasowe poczynania na różnych płaszczyznach życia. Informacje te, są jednak użyteczne jedynie dla mnie. W jakim celu czytamy listy osiągnieć i porażek innych ludzi? Żeby się zdołować, zazdrościć, że komuś coś wyszło, czy może pocieszyć bo jesteśmy w czymś lepsi? 

Zmiany w życiu zachodzą każdego dnia, wpływają na nie nowe sytuacje z którymi musimy się często mierzyć. Nieustannie kształtujemy swoje ja, a może bardziej ulegamy kształtowaniu, bo na to kim jesteśmy wpływa wiele zewnętrznych czynników, a sylwestrowa noc na pewno nie jest jednym z nich! 


Dla tych, którzy wciąż wierzą, że tego dnia coś się zmieni, życzę tradycyjnie Szczęśliwego Nowego Roku :)




CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Follow @ pawel_official